renatkanuta Domownik
Data ślubu: 5 czerwca 2010 Pomogła: 1 raz Wiek: 22 Dołączyła: 07 Kwi 2008 Posty: 1403 Skąd: Radom
Wysłany: Pon Cze 22, 2009 20:21
co do wypalenia sie zwiazku, miłości i innych uczuc niezbednych do trwania związku zgadzam sie z Toba. wszystko zalezy od nas , od tego jak dbamy o nasze relacje, uczucia... nie mozna traktowac sie na zasadzie- juz Cie zdobyłam/em i juz nie musze sie starac. Zycie to ciagła walka, a kwetia milosci jest bardzo przyjemnym i nieodłącznym elementem naszego zycia. Znam małżeństwo co jest pio slubie 57 lat, dalej sie kochaja, ale przede wszystkim szanuja, dbaja o siebie... i wiedzą, ze kazdy dzien moze byc ich ostatnim dzniem wiec zyja pelna parą- wakacje, przyjemnosci... i celebrowanie coniedzielnej Mszy Św.- RAZEM niezmiennie od 57 lat.
_________________
pieguska Zadomawiam się
Data ślubu: 20.11.2010
Dołączyła: 11 Paź 2008 Posty: 103
Wysłany: Wto Cze 23, 2009 21:36
i takim ludziom chwala;) I DO TEGO DĄŻMY:;):))))
_________________
ella Zadomawiam się
Dołączyła: 11 Gru 2008 Posty: 112
Wysłany: Wto Cze 23, 2009 22:09
pieguska napisałaś pięknie to co czujesz.
ważne jest też, ze nie mówimy o mieszkaniu po krótkiej znajomości- jakieś krótkie romanse i eksperymenty, mówimy o mieszkaniu ze sobą dwójki ludzi którzy świadomie dąża do tego, żeby zawiazać coraz mocniejszy związek i poznawać sie przy tym kazdego dnia. a najmocniejszym etapem ma byc ślub i narodziny dzieci . dlatego nie wydaje mi się ze po ślubie wszystko musi byc robione po raz pierwszy zebysmy dostrzegli urok drobnych codziennych spraw robionych razem.
taka opinia teoretyczna bo nie mieszkam z narzeczonym
nom i to nie chodzi o poczekanie paru miesiecy bo teraz coraz mniej ludzi bierze slub np. po roku znajomosci, rok pewnie każdy by wytrzymał, ale juz przy np.5 letnim zwiazku to chce sie z kazdym dniem byc coraz blizej.
Lusia Lubię tu być
Dołączyła: 01 Lut 2009 Posty: 233
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 09:53
niedawno zdecydowaliśmy z narzeczonym, że zamieszkamy razem jakieś 2 miesiące przed ślubem. żeby te wszystkie zmiany nie działy się jednocześnie. będzie się to wiązało z szukaniem mieszkania, przeprowadzką, szukaniem innej pracy (bo jedno z nas zmieni miasto w którym mieszka) i ogólnie takim wspólnym wejściem w dorosłość. ja już się nie mogę doczekać
darici Zadomawiam się
Data ślubu: 02.10.2010
Dołączyła: 05 Sty 2009 Posty: 131
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 17:49
ja mieszkam z narzeczonym od miesiaca mienilam miejsce zamieszkania musialam sobie znalezc prace i nie zaluje tej decyzji chociaz tesknie za rodzina ale staram sie ich czesto odwiedzac
Liziii Lubię tu być
Dołączyła: 19 Sie 2009 Posty: 456
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 20:12
My mieszkamy razem od prawie roku (tak serio serio, choc pomieszkujemy od 4 lat..
I widze zarówno wady jak i zalety, bo nie da sie na to spojrzeć jednostronnie..
Prawda jest taka, ze moglismy "sie dotrzec". Juz wiemy co komu przeszkadza, na jakie ustepstwa jestesmy w stanie pójść a z czego nie umiemy zrezygnować. Kazde z nas wychowalo sie przeciez w innej rodzinie, mamy inne nawyki, przyzwyczajenia. Dzięki temu, widzimy kiedy z tej drugiej osoby wychodzi przysłowiowy diabeł, kiedy przepelnia sie czara goryczy etc.. Wiemy tez jak stworzyc kompromis tego "życia razem".
Mysle ze ciezko by mi bylo zdecydowac sie na tak powazny krok, jak małzeństwo nie wiedzac tego, co wiem juz teraz..
Z drugiej strony - nie będzie juz tej mega zmiany, o ktorej pisał Mathie - bo po slubie wrocimy do tego samego domu, w ktorym mieszkamy juz jakis czas. Wroci ta rutyna ktora wkradła sie w nasze zycie, choc nie powiem by była to szara i nieprzyjemna rutyna. Po prostu - ja bede gotowac obiady jak to robię teraz, M. bedzie wracał z pracy i je zjadał ze smakiem, jak to dzieje się obecnie... Czase, załuje, ze nie będzie własnie tego przełomu - pierwszych dni spedzonych całkiem, tylko we dwoje. Pierwszych nocy w nowym domu, całego rozgardiaszu przeprowadzki, wyjścia z domu rodzinnego etc..
Ale dokonalismy wyboru i te odczucia, emocje już były. Bo i były pierwsze dni razem, i pierwsze noce, pierwsze dzielenie się kołdrą, choc do tej pory samolubnie zabierałam całą i opatulałam sie z kazdej strony - teraz musiało starczyć na dwoje.. Wspomnienia pozostaną, slub napewno bedzie takze pełen emocji i wyryje swoje własne obrazy w naszej pamięci To co Mathie i Majka przeżywali po ślubie, my juz mamy za sobą. Za to przed nami to wielkie, ważne wydarzenie - pobranie się!
Ot, i tyle ode mnie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum