

Przesunięty przez: Mathie Sro Sty 21, 2009 15:09 |
|
| Autor |
Wiadomość |
renatkanuta
Domownik


Data ślubu: 5 czerwca 2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 23 Dołączyła: 07 Kwi 2008 Posty: 1821 Skąd: Radom
|
Wysłany: Pon Cze 22, 2009 19:21
|
|
|
|
| co do wypalenia sie zwiazku, miłości i innych uczuc niezbednych do trwania związku zgadzam sie z Toba. wszystko zalezy od nas , od tego jak dbamy o nasze relacje, uczucia... nie mozna traktowac sie na zasadzie- juz Cie zdobyłam/em i juz nie musze sie starac. Zycie to ciagła walka, a kwetia milosci jest bardzo przyjemnym i nieodłącznym elementem naszego zycia. Znam małżeństwo co jest pio slubie 57 lat, dalej sie kochaja, ale przede wszystkim szanuja, dbaja o siebie... i wiedzą, ze kazdy dzien moze byc ich ostatnim dzniem wiec zyja pelna parą- wakacje, przyjemnosci... i celebrowanie coniedzielnej Mszy Św.- RAZEM niezmiennie od 57 lat. |
_________________
Jesteś naszym największym sukcesem... :*
 |
|
|
|
 |
pieguska
Zadomawiam się


Data ślubu: 20.11.2010
Dołączyła: 11 Paź 2008 Posty: 121
|
Wysłany: Wto Cze 23, 2009 20:36
|
|
|
|
| i takim ludziom chwala;) I DO TEGO DĄŻMY:;):)))) |
_________________
 |
|
|
|
 |
ella
Zadomawiam się


Dołączyła: 11 Gru 2008 Posty: 121
|
Wysłany: Wto Cze 23, 2009 21:09
|
|
|
|
pieguska napisałaś pięknie to co czujesz.
ważne jest też, ze nie mówimy o mieszkaniu po krótkiej znajomości- jakieś krótkie romanse i eksperymenty, mówimy o mieszkaniu ze sobą dwójki ludzi którzy świadomie dąża do tego, żeby zawiazać coraz mocniejszy związek i poznawać sie przy tym kazdego dnia. a najmocniejszym etapem ma byc ślub i narodziny dzieci . dlatego nie wydaje mi się ze po ślubie wszystko musi byc robione po raz pierwszy zebysmy dostrzegli urok drobnych codziennych spraw robionych razem.
taka opinia teoretyczna bo nie mieszkam z narzeczonym
nom i to nie chodzi o poczekanie paru miesiecy bo teraz coraz mniej ludzi bierze slub np. po roku znajomosci, rok pewnie każdy by wytrzymał, ale juz przy np.5 letnim zwiazku to chce sie z kazdym dniem byc coraz blizej. |
|
|
|
 |
Lusia
Lubię tu być


Dołączyła: 01 Lut 2009 Posty: 242
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 08:53
|
|
|
|
niedawno zdecydowaliśmy z narzeczonym, że zamieszkamy razem jakieś 2 miesiące przed ślubem. żeby te wszystkie zmiany nie działy się jednocześnie. będzie się to wiązało z szukaniem mieszkania, przeprowadzką, szukaniem innej pracy (bo jedno z nas zmieni miasto w którym mieszka) i ogólnie takim wspólnym wejściem w dorosłość. ja już się nie mogę doczekać |
|
|
|
 |
darici
Lubię tu być


Data ślubu: 02.10.2010
Dołączyła: 05 Sty 2009 Posty: 323
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 16:49
|
|
|
|
ja mieszkam z narzeczonym od miesiaca mienilam miejsce zamieszkania musialam sobie znalezc prace i nie zaluje tej decyzji chociaz tesknie za rodzina ale staram sie ich czesto odwiedzac |
|
|
|
 |
Liziii
Znam tu każdy kąt


Dołączyła: 19 Sie 2009 Posty: 522
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 19:12
|
|
|
|
My mieszkamy razem od prawie roku (tak serio serio, choc pomieszkujemy od 4 lat..
I widze zarówno wady jak i zalety, bo nie da sie na to spojrzeć jednostronnie..
Prawda jest taka, ze moglismy "sie dotrzec". Juz wiemy co komu przeszkadza, na jakie ustepstwa jestesmy w stanie pójść a z czego nie umiemy zrezygnować. Kazde z nas wychowalo sie przeciez w innej rodzinie, mamy inne nawyki, przyzwyczajenia. Dzięki temu, widzimy kiedy z tej drugiej osoby wychodzi przysłowiowy diabeł, kiedy przepelnia sie czara goryczy etc.. Wiemy tez jak stworzyc kompromis tego "życia razem".
Mysle ze ciezko by mi bylo zdecydowac sie na tak powazny krok, jak małzeństwo nie wiedzac tego, co wiem juz teraz..
Z drugiej strony - nie będzie juz tej mega zmiany, o ktorej pisał Mathie - bo po slubie wrocimy do tego samego domu, w ktorym mieszkamy juz jakis czas. Wroci ta rutyna ktora wkradła sie w nasze zycie, choc nie powiem by była to szara i nieprzyjemna rutyna. Po prostu - ja bede gotowac obiady jak to robię teraz, M. bedzie wracał z pracy i je zjadał ze smakiem, jak to dzieje się obecnie... Czase, załuje, ze nie będzie własnie tego przełomu - pierwszych dni spedzonych całkiem, tylko we dwoje. Pierwszych nocy w nowym domu, całego rozgardiaszu przeprowadzki, wyjścia z domu rodzinnego etc..
Ale dokonalismy wyboru i te odczucia, emocje już były. Bo i były pierwsze dni razem, i pierwsze noce, pierwsze dzielenie się kołdrą, choc do tej pory samolubnie zabierałam całą i opatulałam sie z kazdej strony - teraz musiało starczyć na dwoje.. Wspomnienia pozostaną, slub napewno bedzie takze pełen emocji i wyryje swoje własne obrazy w naszej pamięci To co Mathie i Majka przeżywali po ślubie, my juz mamy za sobą. Za to przed nami to wielkie, ważne wydarzenie - pobranie się!
Ot, i tyle ode mnie |
_________________
 |
|
|
|
 |
Ewcia
Rozkręcam się


Pomogła: 1 raz Wiek: 28 Dołączyła: 24 Gru 2007 Posty: 54 Skąd: Radom
|
Wysłany: Pią Lis 19, 2010 10:15
|
|
|
|
Pozwolę sobie trochę odgrzać temat, który już przycichł.
Myślę, że decyzję o mieszkaniu/ nie mieszkaniu razem każdy podejmie sam i oceni później z perspektywy czasu. Wiadomo, że każdy z nas chce dla siebie i dla ukochanej osoby dobra.
Jeśli chodzi o katolików to wierzymy że nauczanie Kościoła jest przekazem nauczania Boga, który zawsze dla człowieka pragnie dobra i dlatego staramy się tym nauczaniem kierować.
Nie zawsze jest to łatwe. Również a może zwłaszcza w kwestiach współżycia czy mieszkania razem przed ślubem.
Dla tych, którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej o nauczaniu Kościoła dotyczącym małżeństwa i współżycia polecam stronę: http://www.szansaspotkania.net/
Warto do niej podejść z otwartością nawet jeśli ma się inne poglądy.
Mnie artykuły tam umieszczone zachwyciły, przekonały i pozwoliły zrozumieć wiele rzeczy.
Natomiast jeśli ktoś z góry zakłada że nauczanie Kościoła w sprawach seksu jest bez sensu to chyba szkoda tracić czas |
|
|
|
 |
i.t.d.
Znam tu każdy kąt


Data ślubu: 14.05.2011
Wiek: 29 Dołączyła: 20 Lut 2010 Posty: 719 Skąd: Radom
|
Wysłany: Pią Lis 19, 2010 10:40
|
|
|
|
Ja zamieszkałam ze swoim M zaraz jak sie zaczeliśmy spotykać. Oboje byliśmy w Stanach tam to troche inaczej wyglada - koszty mieszkania są dosyć istotne no i jakiejś bliskiej duszy o którą na emigracji ciężko. Inna sprawa tam nikogo takie rzeczy nie dziwią. Po powrocie do Polski dalej mieszkamy razem i mamy już ślub cywilny i dziecko. Ale nie rozumiem troche logiki Kościoła - bo dopóki nie mieszkałam z chłopakiem dostawałam rozgrzeszenie normalnie i bez problemu, ale teraz nie dostałam nawet na okoliczność chrztu córeczki. nie bardzo rozumiem czym sie różni seks przed ślubem ludzi ktorzy mieszkają razem od tego seksu ludzi którzy spędzają noc w osobnych łóżkach... Także tyle w kwestii moralnej, a jeśli chodzi o zwykłą codzienność to uważam że wspólne mieszkanie naprawde odziera z iluzji - dopiero wtedy wychodzą wszystkie wady i zalety drugiej osoby. Mnie osobiście bardzo taki układ pasuje - jeśli sie okaże że każdy dzień kończy się karczemną awanturą to po co sie razem męczyć - lepiej sie rozejść niż potem bawić w rozwody. Ale to moja opinia i szanuje osoby które myślą inaczej |
|
|
|
 |
klaud_88
Znam tu każdy kąt


Data ślubu: 10.09.11
Wiek: 23 Dołączyła: 09 Sie 2010 Posty: 843 Skąd: Radom
|
Wysłany: Pią Lis 19, 2010 11:15
|
|
|
|
My zamieszkaliśmy razem po ślubie cywilnym, po tym jak zaszlam w ciąże. dla mnie nei jest wazne to ze nie mielismy slubu, lecz nasze babcie różnie to przyjeły. Kazda ich wizyta konczyla sie "jak to mozna tak bez slubu, kiedy slub?"
mielismy sporo problemow w mojej parafii z chrztem syna - nie zgodzili sie, dlatego tez nie chce tam brac slubu koscielnego. Teraz juz mija 3,5 roku jak mieszkamy razem, nasz syn ma 2,5 roku i wiadomo... raz lepiej, raz gorzej Przygotowujemy sie do ślubu kościelnego i cieszymy sie z tego jak nam sie to zycie nasze ułożyło....Mysle \ze nie zdecydowalabym sie na slub koscielny bez tego co juz wiem, jak wyglada ta nasza codziennosc. Różne rzeczy wychodza jak sie juz zamieszka razem.. |
_________________ ....

 |
|
|
|
 |
Ewcia
Rozkręcam się


Pomogła: 1 raz Wiek: 28 Dołączyła: 24 Gru 2007 Posty: 54 Skąd: Radom
|
Wysłany: Pią Lis 19, 2010 11:22
|
|
|
|
| i.t.d. napisał/a: | | Ale nie rozumiem troche logiki Kościoła - bo dopóki nie mieszkałam z chłopakiem dostawałam rozgrzeszenie normalnie i bez problemu, ale teraz nie dostałam nawet na okoliczność chrztu córeczki. nie bardzo rozumiem czym sie różni seks przed ślubem ludzi ktorzy mieszkają razem od tego seksu ludzi którzy spędzają noc w osobnych łóżkach... |
Myślę, że nie chodzi o to "czym różni się seks przed ślubem ludzi którzy mieszkają razem od tego seksu ludzi którzy spędzają noc w osobnych łóżkach".
Warunkiem otrzymania rozgrzeszenia jest szczere postanowienie poprawy. Czyli jednym słowem musiała byś mieć szczere postanowienie, że nie będziesz współżyć ze swoim mężem do czasu zawarcia sakramentu małżeństwa. Na ile jest to możliwe w przedstawionej sytuacji sama wiesz najlepiej.
Pozwoliłam sobie na tą odpowiedź bo niejako o to zapytałaś.
Jeśli Ci na tym zależy najlepiej porozmawiać o tym z jakimś mądrym spowiednikiem. |
|
|
|
 |
i.t.d.
Znam tu każdy kąt


Data ślubu: 14.05.2011
Wiek: 29 Dołączyła: 20 Lut 2010 Posty: 719 Skąd: Radom
|
Wysłany: Pią Lis 19, 2010 20:29
|
|
|
|
| no ale nawet nie mieszkając z chlopakiem nie mialam szczerej checi poprawy i spowiednik o tym wiedzial i mimo to rozgrzeszal... ja juz sie z tym pogodzilam i nie spedza mi to specjalnie snu z powiek |
|
|
|
 |
esc0011
Zadomawiam się


Data ślubu: 12.05.2012
Osoba prywatna
Wiek: 24 Dołączyła: 03 Sty 2010 Posty: 107 Skąd: Radom

|
Wysłany: Sob Lis 05, 2011 10:17 :)
|
|
|
|
Początkowo byłam przeciwna zamieszkaniu razem. Jednak zdecydowałam się przenieść do innego miasta za pracą. Narzeczony od razu powiedział że pojedzie ze mną i zamieszkamy razem. Długo myślałam nad tym i się zgodziłam.
Dla mnie ten czas(a mieszkamy prawie rok) to był ciężki a zarazem cudowny czas(i dalej jest super):) na samym początku trzeba bylo się tzw. "dotrzeć", dokładnie poznać swoje zalety i wady. Oboje mieliśmy ciężko... Ja miałam cięzko z nim( jedynak wypielęgnowany przez mamusie:) ) a przyznam że mój narzeczony ze mną tez nie miał Łatwo( uparciuch z licznym rodzeństwem) Każde z nas było wychowywane w innej rodzinie, inaczej patrzyliśmy na te same sprawy. Ale co nas łączy- MIŁOŚĆ, i ZAUFANIE (i wiele innych rzeczy:) ) Ale dzięki zamieszkaniu razem wiem czego oczekiwać, uczymy się załatwiac WSPÓLNIE wiele spraw. Chociaż załatwianie wspólnie spraw to jeszcze nie są tak poważne wspólne sprawy jak w czasie małżeństwa( przynamniej jeszcze nie u mnie)
Tu czytam że niektórzy mówią o rutynie, o tym że nie ma tego efektu radości po ślubie, bo to nic nie zmienia.
Ja się nie zgadzam. Jeśli chodzi o rutynę to sami jesteśmy odpowiedzialni jak pielęgnujemy i jak się staramy by było w naszym związku. Jeśli robię ciągle to samo( praca, dom, praca, dom i wszystko robimy razem) to rzeczywiście wkraść może sie monotonia. Nalezy urozmaicać związek( w pozytywnym znaczeniu) a nie czekac tylko aż coś miłego nam narzeczony/ narzeczona zrobi. Sami musimy czasem zabrać się do pracy by zaskoczyć naszą połówkę:) Jestem przekonana, że nasza ukochana osoba odpowie nam tym samym:)
Jeśli chodzi o efekt radości zamieszkania dopiero po ślubie to zgadzam się w połowie:
1. ten efekt radości przeżyliśmy przed ślubem podejmując decyzje po wspólnym zamieszkaniu. Wszystkie te wspaniałe wspólne dni przezywamy też teraz. Teraz cieszymy się z inych rzeczy niż rok temu zanim zamieszkaliśmy razem. To samo byłoby po ślubie- cieszymy się swoją obecnością, staramy się nacieszyć, że w końcu jesteśmy juz razem.
2. Jak dla mnie ta radość po ślubie(po wcześniejszym zamieszkaniu) istnieje tylko ma inny głębszy już sens. Juz nie mieszkam z narzeczonym tylko z moim MĘŻEM. Już nie jesteśmy parą tylko tworzymy MAŁŻEŃSTWO i możemy stworzyć RODZINĘ:) Ten cudowny symbol- OBRĄCZKA przypomina mi że stworzyliśmy coś pięknego, trwałeg i wspólnie idziemy przez drogę:)
Ślub mam dopiero za pół roku a już nie mogę się doczekać by nadeszła ta głębsza relacja między nami i by już nie było NARZECZONA I NARZECZONY tylko byśmy juz przed ołtarzem powiedzieli MY:)
To jest moje zdanie. Ktoś może się zgodzić lub nie ale wg mnie zamieszkanie razem to dobry pomysł:)
pozdrawiam |
_________________
 |
|
|
|
 |
Pani Reklama Popatrzcie na mnie

|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
| |
 |
|