ella Zadomawiam się
Dołączyła: 11 Gru 2008 Posty: 112
Wysłany: Wto Sty 27, 2009 20:42
nie zamierzam nikogo przekonywać do wspólżycia przed slubem,chciałam tylko zwrócic uwage na terminiolgie "uprawiać seks"- hmm nie polecam ani przed ani po slubie a "kochać sie" jest to pojecie jak najbardziej pozytywne bo też jest to coś pieknego i przyjemnego.
nauka koscioła jest dla mnie zbyt rygorystyczna- dla mnie uznanie ze antykoncepcja to cos złego jest nie do przyjecia, nie mówię ze to jest lekarstwo na wszystko, ale nie wyobrazam sobie miec np.tuzina dzieci-a jakos zabawy w kalendarzyk nie bedee próbować. a co do czystosci-pomijajać aspekt sumienia i grzeszności bo to jest osobista sprawa każdego, znam małzeństwa szczesliwe i nieszczęsliwe- i linia miedzy nimi nie przechodzi wzdłuż zachowania cnoty do ślubu
hmm...apropo antykoncepcji i postawy kościoła wobec niej...Ja osobiście tego nie słyszałam ale koleżanka mi opowiadała, że jej znajoma maj 5 dzieci bo kochali się po bożemu stosując kalendarzyk, który jak wiadomo nie jest 100% pewnym środkiem antykoncepcji. Pani ta miała normalne problemy finansowe i postanowił poprosić księdza o pomoc, jakąś zapomogę. On jej na to, że mogła się nie rozmnażać jak królica...
Apropo uprawiania seksu przedmałżeńskiego... jest ok pod warukiem, że nikt nas do tego nie zmusza , że to decyzja obojga narzeczonych bo to poniekąd jest nieodzowny składnik miłości żeby nie powiedzieć dowód...
Równie dobrze wstrzęmięźliwość też jest wporzadku, uczy pokory, ale to też musi być tylko i wyłącznie wybór narzeczonych...
Podsumowując wychodzę z założenia, że do portwela i pod kołdrę najlepiej nie zaglądać nikomu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum